Archiwum

ARCHIWUM

godz: 12:38 data: 2006.05.15
Japonia mnie zaskoczyla. Nie tego sie spodziewalam.
Kyoto sprawia wrazenie malej, spokojnej miesciny i jest takie czyste... Po powrocie nie moge sie nadziwic, jaki w Taipei mamy syf na ulicach. No i Japonczycy nalogowo jezdza na rowerach, a nie na skuterach. Na ulicach raczej nikt nie zwracal na nas uwagi. W czasie calego naszego pobytu tylko jedna pani w sklepie z pamiatkami zapytala skad jestesmy. Tajwanczycy sa strasznie ciekawscy, zagaduja i wypytuja o wszystko.
To co nas jednak powalilo na kolana to kuchnia japonska. Rany, juz dawno nie jadlam nic tak pysznego... Nigdy wczesniej nie kupowalam produktow japonskich, bo na opakowaniu z reguly nie ma ani slowa po angielsku. Okazuje sie jednak, ze mozna to brac w ciemno, bo NA PEWNO bedzie smaczne. Gdzie nie weszlismy, co nie zamowilismy, wszystko bylo przyprawione po ludzku, zadnych chinskich udziwnien. Nawet japonskie trojkaty ryzowe z 7-Eleven maja duzo smaczniejsze dodatki. A wedlina... W kazdym gownianym, za przeproszeniem, sklepiku mozna dostac kabanosy! Mlody przez caly tydzien nie chcial jesc nic innego. Na sniadanie przepyszna szyneczka, ewentualnie rownie smaczna kielbaska na cieplo (pieczywo? jakie pieczywo? szkoda miejsca na pieczywo! ryz?! a feee...), a potem do kolacji tylko kabanosy lub paczki z Mister Donut (swoja droga tez bardzo dobre). Ostatnia forse wydalismy na wedliny, zeby tylko przywiezc jak najwiecej do Taipei. Taki suwenir z podrozy ;)

Zaraz po przylocie do Osaki okazalo sie, ze nasz telefon komorkowy nie dziala. Od razu nabraly sensu lotniskowe ulotki reklamujace firmy wypozyczajace telefony. Nie doczytalismy, inny system nadawania, 3-generacja? W kolejny stan zdziwienia wprawila nas pani z Japan Railways, ktora straszliwie nas przepraszajac powiedziala, ze nie wie o ktorej godzinie bedzie pociag do Kyoto. A kiedy ten wreszcie podjechal, okazalo sie, ze nie mozemy wsiasc, bo najpierw pan sprzatajacy musi odkurzyc wagony, oproznic smietniki i poobracac siedzenia tak zeby pasazerowie siedzieli przodem do kierunku jazdy, wszystkiego jakies trzy minuty. No, nie do pomyslenia po prostu! I ten konduktor, ktory zamiast sprawdzac bilety i powarkiwac na pasazerow wciaz sie klanial i powtarzal “Arigato, arigato”. Generalnie, konduktorzy w Japonii sa chyba tylko do zapowiadania kolejnych przystankow i dziekowania za skorzystanie z ich linii kolejowych. Bo samych korporacji kolejowych jest mnostwo. W dodatku na jednej trasie jezdza zwykle pociagi lokalne, ekspresy, rapid express'y i limited express'y, ktore nie staja na wszystkich przystankach. Zorientowanie sie, na ktorym przystanku trzeba sie przesiasc na ktora linie, zeby dojechac w dane miejsce, kosztowalo nas pierwszego dnia kilkukrotna przejazdzke w ta i spowrotem, bo bladego pojecia nie mielismy w co wsiasc, zeby wrocic do hotelu.

Pogode mielismy nie najlepsza. Prawie caly tydzien padalo, co w oczywisty sposob utrudnialo zwiedzanie. Wiekszosc czasu i tak spedzilismy w roznego rodzaju pociagach. Udalo nam sie jednak zwiedzic kilka miejsc.
W Nara spacerowalismy po parku odganiajac sie od wszedobylskich jeleni. Obejrzelismy miedzy innymi swiatynie Todaiji zbudowana w latach 710-794, ktora jest najwieksza budowla drewniana na swiecie. Na obiad trafilismy do bardzo przyjemnej knajpki, w ktorej sami musielismy przygotowac sos do miesa z wlasnorecznie startych ziaren sezamu. Niezly bajer dla turystow.
W polozonym prawie 1000 metrow nad poziomem morza Koyasan, powstalym jakies 1200 lat temu, zwiedzilismy tylko kilka wiekszych z podobno setki tamtejszych swiatyn buddyjskich. Cztery godziny podrozy w jedna strone, szesc roznych srodkow lokomocji, w tym kolejka linowa. W drodze powrotnej Mlody kategorycznie juz odmawial kupowania biletow i wsiadania do pociagu.

Zamek obronny w Himeji z roku 1333. Swiatynie Toji z XIII wieku i palac Nijo z roku 1603 w Kioto, oraz oczywiscie Gion, czyli oslawiona dzielnice gejsz.
Jesli nie patrzec na uliczne szyldy w Kyoto, moznaby pomyslec, ze jest sie gdzies w Europie, poniewaz tamtejsze budownictwo jest zupelnie nie azjatyckie (w porownaniu do Taipei na przyklad). Nie jest to jednak mozliwe w Gion, gdzie w zasadzie zaraz po wyjsciu ze stacji kolejowej przenosi sie czlowiek do innej Japonii. Niskie budynki herbaciarni, gejsze zaslaniajace sie parasolkami... Mimo polozonych obok kawiarni Starbucks'a miejsce to wciaz ma swoj niepowtarzalny klimat. Mysle, ze mielismy duzo szczescia, bo mimo brzydkiej pogody trafilismy na sesje zdjeciowa trzech maiko. Dziewczyny chichoczac zapozowaly rowniez dla nas.

Japonia spodobala nam sie bardzo. Z zalem przypomnielismy sobie, ze ktos nam kiedys obiecywal zrobic z Polski druga Japonie. Acha, ktos wie moze, dlaczego w Japonii jest rok 18-ty?



4. 7. 2006. godz: 17:27, IP:83.11.56.100
no i zapomniałam o ten knajpie z sosem, który się samemu robi :) trafiliście na Tonkatsu - czyli do knajpy gdzie podają każdą część świnki pod postacią kotleta :) smakuje to troche jak nasz schaboszczak - pychota.. na dodatek serwują to z ryżem i kapustą :P a sosik robi się samemu chyba po to żeby mieć pewność że jest świeżutki :) ja też sama mieliłam ziarna sezamu :P
allia,http://koreanexpress.cp.win.pl/blog/

4. 7. 2006. godz: 17:23, IP:83.11.56.100
oj tak! japońska uprzejmość, nawet jesli udawana to robi wrażenie :) też zapamiętałam kłaniającego się konduktora :) w Japonii wszedzie za coś Cię przepraszają. Ludzie na ulicach są jacyś tacy bardziej uprzejmi. Miałam wrażenie, że każdy idący ulicą martwi się, żeby w żaden sposób nie przeszkodzić innym idącym. W porównaniu z Chinami Japonia to zupełnie inny świat. W Japonii nikt się nie wepchnie w kolejkę, nikt nie będzie wścibski itd. Bardzo mi się to podobało. a Kyoto - świetne miasto, pełne świątyń i przepięknych miejsc wartych odwiedzenia
allia,http://koreanexpress.cp.win.pl/blog/

15. 5. 2006. godz: 23:16, IP:59.112.226.82
super, mam nadzieje, ze tez kiedys uda mi sie tam wybrac. Ale ze pani nie wiedziala kiedy bedzie pociag? Na pewno pozniej popelnila harakiri :D
giant_hedgehog,

15. 5. 2006. godz: 21:48, IP:81.182.28.235
Piękne zdjęcia, jeszcze lepsze opisy, poproszę jeszcze :)
conieco,

15. 5. 2006. godz: 21:03, IP:83.29.205.20
Witaj po powrocie :) Pewnie, że Japonia śliczna. Świetny plan zwiedzania. Japończycy, oprócz naszej rachuby lat, mają też system według panowania cesarzy, obecny rządzi od 18 lat.
bayushi,

Pseudo(login):
E-mail:
Tre�c:

Komentarze pojawiaj� si� z niewielkim op�nieniem

KSIEGA

Powrot do strony glownej


2010
Luty 
Styczeń
2009
Grudzień 
Listopad 
Październik 
Wrzesień 
Sierpień 
Lipiec 
Czerwiec 
Maj 
Kwiecień 
Marzec 
Luty 
Styczeń
2008
Grudzień 
Listopad 
Październik 
Wrzesień 
Sierpień 
Lipiec 
Czerwiec 
Maj 
Kwiecień 
Marzec 
Luty 
Styczeń
2007
Grudzień 
Listopad 
Październik 
Wrzesień 
Sierpień 
Lipiec 
Czerwiec 
Maj 
Kwiecień 
Marzec 
Luty 
Styczeń
2006
Grudzień 
Listopad 
Październik 
Wrzesień 
Sierpień 
Lipiec 
Czerwiec 
Maj 
Kwiecień 
Marzec 
Luty 
Styczeń
2005
Grudzień 
Listopad 
Październik 
Wrzesień 
Sierpień 
Lipiec 
Czerwiec 
Maj 
Kwiecień 
Marzec 
Luty 
Styczeń



www.eblog.pl